Przyjmując założenie, że idiotą nie jestem lecz jest całkiem sporo ludzi mądrzejszych ode mnie muszę przyznać, iż podobnie sytuacja musi wyglądać w naszym rządzie. Gdyby byli to idioci nie dostali by się na stołki które teraz zajmują. Pomijając karierowiczów i ich chęć brylowania przed narodem musi być u władzy co najmniej kilka osób które mają jakiś plan - i to mnie martwi. Im dłużej zastanawiam się nad postępowaniem ludzi którym powierzyliśmy władzę i swój los jako państwa tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że ich decyzje w brew pozorom są spójne i konsekwentne.
Spróbuje wyjaśnić sposób mojego rozumowania które doprowadziło mnie do takich wniosków. Zacznijmy od czasu przystąpienia do UE. Traktuje to jako znacznik czasu a nie konsekwencje polityki unijnej.
- Zaczęło się od planowania co rolnik ma hodować, co siać ile tego ma być, gdzie ma to sprzedać i za ile.
Przez wieki rolnicy potrafili utrzymać siebie i "nierobów" z miasta teraz zamienia się ostatni przyczółek wolnego rynku w bezmyślną maszynę produkcyjną która ma produkować tylko zamówione towary aby nie psuć rynku (czytaj nie tworzyć konkurencji) dla innych krajów. Politycy nawet są skłonni płacić rolnikom za utrzymywanie ugoru bo przecież to i tak niska danina za wyeliminowanie konkurencji szczególnie, że płacą naszymi pieniędzmi!
Z czasem rolnictwo przyzwyczaja się do nowego, bezmyślnego sposobu funkcjonowania więc pieniądze z dotacji stają się coraz mniejsze a za to na każdym kroku podkreśla się wartość rolnika i utrzymuje się go w przekonaniu, że np. KRUS należy mu się jak psu buda. - Polacy nie są głupim narodem, śmiem twierdzić, że wręcz przeciwnie. Odstajemy na plus od większości narodów i to jest coś co w oczy kole. Powstaje pytanie jak tą niesprawiedliwość wyrównać w skali UE oczywiście. Okazuje się to wcale nie takie trudne.
Że szkoda było by zaganiać inteligencje do grzebania w ziemi i marnowania umysłów które mogą przyczynić się do rozwoju społeczeństwa kształcimy wszystkich chętnych za olbrzymie pieniądze z naszych podatków - w końcu wiedza jest bezcenna.
Było by to jak najbardziej godne i chwalebne gdyby ci wspaniali, młodzi i wykształceni za nasze pieniądze ludzie mieli chociaż cień szansy na normalną pracę i karierę zawodową w naszym kraju. Oni już w szkole średniej wiedzą, że w tym kraju ich nic nie trzyma i zastanawiają się gdzie na świecie ktoś doceni ich pracę i zapewni godziwą zapłatę za lata poświęcone na zdobywanie wiedzy. - Polityka rządu skutecznie wykańcza wszystkie rodzime przejawy inicjatywy gospodarczej. Zabija przedsiębiorców podatkami, ZUSem, certyfikatami, zezwoleniami, koncesjami a tych którym uda się jednak odbić od dna bez kapitału zagranicznego szczuje bezkarnymi urzędnikami. Po prostu nie może istnieć coś czym nie można kierować odgórnie.
Moim zdaniem wnioski nasuwają się same, rząd ma trzy punkty których się trzyma:
- Nie chce "wykształciuchów" w tym kraju bo tylko mieszają w planach i pokazują robolom, że mogą się rozwijać i coś w życiu osiągnąć.
- Nie chce przedsiębiorców którzy będą dawali pracę osobom które próbujemy namówić do wyjazdu z kraju.
- Chce żeby wszyscy którzy zostaną w tym kraju wiedzieli, iż jedyny zawód w którym można godnie dożyć emerytury to rolnik który płaci KRUS i ma obniżony podatek VAT. Wystarczy, żeby urobił sobie ręce po łokcie hodując to co mu każemy a dożyje (może) emerytury poklepywany po plecach i kopany od czasu do czasu w dupę żeby kierunku nie zgubił.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz